POLSKI ZWIĄZEK JUDO

rok założenia 1957

Jesteś tutaj

Damian Szwarnowiecki - lekki spadek formy jest, ale przerwa była potrzebna

Piąty judok Mistrzostw Świata w 2018 roku Damian Szwarnowiecki przyznał, że po blisko 3 miesiącach przerwy bez treningów na sali z dużą chęcią wrócił do zajęć. - Lekki spadek formy jest, ale w sumie taka przerwa była mi potrzebna. Czuję teraz głód walki - mówi wrocławianin.

Reprezentacja od początku czerwca przebywa na zgrupowaniu w Centralnym Ośrodku Sportu w Zakopanem. To pierwszy obóz kadry od wybuchu pandemii koronawirusa.

- Na początku mieliśmy badania kontrolne. Był lekarz, pielęgniarki i wszyscy dokładnie zostali przebadani. Jeżeli ktoś się źle czuł, mógł się skonsultować z lekarzem, ale na szczęście nie było takiego przypadku. Później przez 3-4 dni ćwiczyliśmy głównie na siłowni i stadionie. Dopiero po tym okresie wyszliśmy na matę i teraz mamy już normalne zajęcia - powiedział brązowy medalista Drużynowych Mistrzostw Europy w 2016 roku.

Zajęcia na siłowni i stadionie miały wykazać, w jakiej formie judocy wrócili po przymusowej kwarantannie. Damian Szwarnowiecki przyznał, że jest zadowolony ze swoich wyników. - Lekki spadek formy jest, ale w sumie taka przerwa była mi potrzebna. Czuję teraz głód walki. Sądzę, że najlepiej naszą obecną formę mogą ocenić trenerzy. Tendencja spadkowa pewnie była, bo to naturalne po takim okresie przerwy, ale nie było chyba źle. Każdy z nas w czasie kwarantanny dostawał rozpiskę zajęć i je realizował.

Jak przyznał, po wstępie, gdzie nie było zajęć na macie w ogóle, teraz dzienny plan jest mocno napięty. - Muszę powiedzieć, że trenujemy dużo. Mamy po trzy zajęcia dziennie, a niektórzy cztery. To te osoby, które miały nieco większy spadek formy. Jasne, że nie wszystkie treningi są bardzo intensywne. Przeważnie są dwa ciężkie i jeden luźniejszy, gdzie pracujemy nad techniką, ale jest on mocno wyczerpujący psychicznie, bo potrzebna jest pełna koncentracja. Wieczorami jesteśmy naprawdę zmęczeni.

Mimo iż nie ma takich wymogów, sportowy po ośrodku poruszają się przeważnie w maseczkach na twarzach. - To tak profilaktycznie. Nie mamy ścisłej izolacji, nikt nie stoi na bramie i nas nie pilnuje. Nie jest jednak wskazane, aby opuszczać ośrodek. I nikt tego nie robi, bo wiemy jak ważne jest nasze zdrowie. Jeżeli ktoś potrzebuje coś kupić na zewnątrz, to wpisuje się do takiej specjalnej książki. Ale chyba nikt z tego jeszcze nie skorzystał. Wiemy, po co tu jesteśmy i wiemy, co mamy robić - zaznaczył.

Zgrupowanie w Zakopanem potrwa do 20 czerwca. Później judocy wrócą na kilka dni do domów, a następnie udadzą się na kolejny obóz do Giżycka. W lipcu natomiast reprezentacja spotka się w Cetniewie. Pierwsze starty zaplanowane są na wrzesień.