POLSKI ZWIĄZEK JUDO

rok założenia 1957

Jesteś tutaj

Michał Jędrzejewski: tata patrzy na mnie z góry i wspiera w najtrudniejszych momentach

19-letni Michał Jędrzejewski jest polskim odkryciem ostatnich tygodni wśród juniorów. Po zdobyciu dwóch medali w Pucharach Europy, wywalczył brąz w Mistrzostwach Europy. – Jest wiele osób, które mi pomagają, na czele z mamą. Jestem pewny również, że tata patrzy na mnie z góry i wspiera w najtrudniejszych momentach – mówi judoka SGKS Wybrzeże Gdańsk.

W stolicy Luksemburga brązowe medale wywalczyło dwóch reprezentantów Polski – Michał Jędrzejewski w wadze -100kg i Wojciech Kordyalik (WKS Śląsk Wrocław) w kategorii +100kg. Blisko podium była też inna zawodniczka Śląska Kinga Wolszczak – 5 miejsce w wadze +78kg.

- Udało mi się wyłączyć uchwyt Gruzina Mikheila Japaridze, a sam byłem bardzo aktywny, co dało mi przewagę. Pojedynek wygrałem na prawe morote na waza-ari - powiedział Michał Jędrzejewski o decydującej walce o brązowy medal w turnieju indywidualnym.

Wcześniej pokonał Ukraińca Danylo Hololobova i Francuza Ormo Dersee, a przegrał tylko z utytułowanym Gruzinem Ilią Sulamanidze.

- Sulamanidze rzucił mnie na prawe taio-toshi na ippon, a wcześniej jeszcze skontrował na waza-ari, gdy wykonywałem lewą soi nage. Mimo że to bardzo mocny zawodnik, który w tym roku zdobywał medale w Grand Slam i Mistrzostwach Świata Seniorów, to nie czułem się słabszy czy gorszy od niego – przyznał reprezentant Polski.

Michał Jędrzejewski miał już doświadczenie walkach z gruzińskimi judokami, m.in. w ME Kadetów w 2019 roku w Warszawie, gdzie zajął 5 lokatę.

- Sulamanidze i Japaridze byli zdecydowanie najtrudniejszymi z gruzińskich rywali, szczególnie ten pierwszy był bardzo silny. Znałem z wcześniejszej walki Hololobova, zaś nie rywalizowałem wcześniej z Dersee, ale już na miejscu obejrzałem jego pojedynki i dowiedziałem się, że jest ustawiony na prawo. Rzuciłem go na lewą seoi nage na waza-ari, a w momencie rzutu coś stało się z kolanem przeciwnika, który od razu odklepał – mówił Polak.

Michał Jędrzejewski miał szansę na jeszcze jeden brąz w MEJ w Luksemburgu. W turnieju drużyn mieszanych Polacy uplasowali się na 5 pozycji. - W walce o brązowy medal z Rosjaninem Dmitrii Iakusheva czuć było dużą różnice wagi i siły. Starałem się to zniwelować ruszaniem się, ale niestety nie powiodło mi się. Najważniejsze, że przez cały turniej wierzyłem w siebie i swoje możliwości, a to jest klucz do sukcesu. Wiedziałem, że stać mnie na wygrywanie z najlepszymi i pierwszy medal z wielkiej imprezy.

W jego karierze nie brakowało kryzysów, m.in. z powodu kłopotów zdrowotnych. Dziś Michał Jędrzejewski należy do europejskiej czołówki, a za miesiąc wystąpi w MŚJ we Włoszech.

- Chciałbym podziękować mamie, która zawsze we mnie wierzy i dopinguje w spełnianiu marzeń. Jestem pewny również, że tata patrzy na mnie z góry i wspiera w najtrudniejszych momentach. Specjalne podziękowania kieruję również do mojego głównego trenera klubowego Tomasza Lisickiego i drugiego Damiana Nasiadko, którzy poświęcają mi wiele czasu, jak również dla całego klubu Wybrzeże Gdańsk. W SGKS trenuję i spełniam sportowe marzenia już 11 lat. Dziękuję również trenerowi kadry narodowej juniorów Markowi Kręcielewskiemu za doping podczas zawodów i cenne podpowiedzi – powiedział.