POLSKI ZWIĄZEK JUDO

rok założenia 1957

Jesteś tutaj

Maciej Zacheja - pozostał niedosyt po walce repesażowej

- Turniej Grand Prix to dla mnie zupełna nowość, cieszę się z 7 miejsca, choć jest pewien niedosyt po walce repasażowej - powiedział Maciej Zacheja (-66kg), który bardzo dobrze spisał się w debiucie w zawodach GP.

W Budapeszcie judoka Gwardii Warszawa wygrał z Australijczykiem Nathanem Katzem i Portugalczykiem Andre Soaresem, a następnie przegrał z Francuzem Alexandre Mariacem i Izraelczykiem Baruchem Shmailovem.

- Na Węgry jechałem z założeniem stoczenia jak najwięcej dobrych walk i pokazania się z jak najlepszej strony. Cieszę się, że udało się wejść w czołową 7, chociaż jest pewien niedosyt po pojedynku repesażowym. Prowadziłem w nim na waza-ari, a taktyka polegała na prowadzeniu ofensywnej walki. Niestety po zwarciu biodrami Izraelczyk rzucił mnie na ippon - mówi Maciej Zacheja.

Podopieczny trenera Mirosława Błachnio dodał, że w węgierskim turnieju udało mu się zapunktować na soto-makikomi, tai-otoshi i kouchi-makikomi, a próbował również innych technik jak ippon-seoinage czy kosoto-gari.

- Po powrocie z miesięcznego zgrupowania w Japonii trener uznał, że jest szansa na start w Grand Prix, uważał, że jestem na niego gotowy. A ja ucieszyłem się z możliwości startu i sprawdzenia się z mocnymi zawodnikami - powiedział.

W Azji Maciej Zacheja przebywał z medalistą juniorskich i młodzieżowych mistrzostw Europy Łukaszem Kiełbasińskim oraz Ksawerym Morką.

- Chciałem mocno potrenować i stoczyć dużo walk na najwyższym poziomie, a oprócz tego zawsze jednym z moich marzeń był wyjazd do Japonii. Aby zobaczyć jak to wszystko wygląda od środka w kraju, w którym powstało judo. Łukasz był już tam wielokrotnie wcześniej, więc pełnił również rolę organizatora. Trenowaliśmy w trzech uniwersytetach - Katsuura, Tsukuba i Tokai. Jeśli chodzi o znane nazwiska to zdecydowanie najwięcej było ich w Tokaiu, m.in. Naohisa Takato, Kengo Takaichi, Riki Nakaya czy Masaya Asari, który na GP w Budapeszcie zajął 2 miejsce. Już myślę o kolejnym wyjeździe do Japonii, bo ten pierwszy znacznie wpłynął na mój rozwój sportowy i bardzo zmotywował do dalszej pracy - przyznał Maciej Zacheja.